Tajemnice berlińskiego bunkra
 
16 stycznia 1945 roku, Adolf Hitler zszedł do schronu pod ogrodem Kancelarii Rzeszy. 5-metrowy, betonowy strop dobrze chronił ostatnią siedzibę Führera, którego Rzesza rozsypywała się. Na Zachodzie wojska alianckie zatrzymały niemiecką ofensywę w Ardenach i przeszły do kontrofensywy. Na wschodzie, 12 stycznia, Armia Czerwona rozpoczęła wielką ofensywę na całej długości frontu, od Bałtyku po Karpaty. Radziecka przewaga była tak wielka, że Rosjanie szybko przełamali niemiecką obronę i wielką falą posuwali się na zachód i południe Polski. 17 stycznia żołnierze 1 armii WP wyzwolili Warszawę. 31 stycznia wojska radzieckie doszły do linii Odry. Była to ostatnia przeszkoda wodna na drodze do Berlina. Niemcy szykowali się do obrony. Było dla nich oczywiste, że gdy Armia Czerwona przekroczy tę linię, nie będzie już siły zdolnej ją zatrzymać. Wojska 1 Frontu Białoruskiego dowodzone przez marszałka Żukowa i 1 frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa zbierały siły do uderzenia na Berlin. Tymczasem z zachodu nadciągały wojska amerykańskie, brytyjskie, polskie, kanadyjskie i francuskie. 7 marca 1945 r., amerykańska 9 dywizja pancerna dokonała niespodziewanego ataku na most na Renie znajdujący się w miejscowości Remagen. Niemcy nie zdążyli go wysadzić. Dzięki temu, do 9 marca Amerykanie przeprawili przez Ren 5 dywizji, co umożliwiło im powiększenie przyczółka na wschodnim brzegu. 23 marca znad rzeki ruszyła wielka aliancka ofensywa. Gęsta sieć dobrych dróg i płaski teren sprzyjały nacierającym wojskom. Całkowite panowanie w powietrzu pozwalało paraliżować obronę wroga. Droga do Berlina wydawała się stać otworem przed amerykańską 12 Grupą Armii. Mimo to Amerykanie nie spieszyli się. Głównodowodzący wojskami alianckimi generał Dwight Eisenhower wydawał się bardziej zainteresowany uderzeniem w kierunku Alp. Uważał, że Niemcy utworzą tam silny ośrodek oporu.

Plan marszałka Żukowa zakładał, że wojska dwóch frontów: 1 Frontu Białoruskiego, którym dowodził Żukow i 1 Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa. ruszą znad Odry i Nysy Łużyckiej,16 kwietnia. W tej operacji miało wziąć udział 19 armii ogólnowojskowych (w tym dwie polskie), cztery armie pancerne, cztery armie lotnicze i inne jednostki liczące ponad 2 500 000 żołnierzy. Jakie siły mogli wystawić do obrony Niemcy? Dane na ten temat są bardzo niepełne, gdyż nie zachowały się w komplecie niemieckie dokumenty, zaś wiele decyzji dotyczących organizacji obrony podejmowano doraźnie, tworzono niestandardowe jednostki, a po wojnie historycy radzieccy znacznie zawyżali liczebność sił niemieckich. Możemy przyjąć, że do obrony Berlina Niemcy mogli wystawić około 900 tysięcy żołnierzy dysponujących: 3-4 tysiącami dział i moździerzy, około tysiącem czołgów i dział pancernych oraz 300 samolotami. Oczywiście na ich korzyść przemawiało to, że tuż za Odrą mieli oparcie w dobrze ufortyfikowanych Wzgórzach Seelowskich oraz mogli bronić się na ulicach Berlina, zamienionego w twierdzę. Mimo wszystko przewaga wojsk radzieckich była tak ogromna, że klęska Niemców była jedynie kwestią czasu i ofiar.

12 kwietnia 1945 roku w wyniku wylewu krwi do mózgu zmarł nagle, prezydent Stanów Zjednoczonych, Franklin Delano Roosevelt. To on utrzymywał sojusz mocarstw demokratycznych z totalitarnym Związkiem Radzieckim. Jego następca Harry Truman miał całkowicie inny pogląd na tę współpracę. Hitler miał więc wszelkie podstawy, aby uważać, że wojenny sojusz aliantów rozpadnie się. Co mu pozostawało? Zawrzeć jak najbardziej korzystny dla Niemiec pokój. Głównym negocjatorem ewentualnego układu miał być Heinrich Himmler - szef SS i tajnej policji. Wykonawca planu wymordowania narodu żydowskiego z niespożytą energią tworzący obozy koncentracyjne, nadzorujący prace nad nowymi technikami masowego uśmiercania ludzi. Ponosił bezpośrednią odpowiedzialność za śmierć milionów obywateli okupowanych państw. Alianci o tym wiedzieli. Czyżby mogli zaakceptować Himmlera, jako głównego negocjatora? Musieli. Wiedzieli, że właśnie w jego rękach jest los milionów więźniów pozostających wciąż w obozach i więzieniach niemieckich. Hitler wierzył, że pokój na Zachodzie wciąż jest możliwy. Tak mówiła przepowiednia opracowana przed wojną przez astrologów. Zapowiadała ona pasmo zwycięstw do 1941 roku, potem ciężkie czasy, których szczyt miał nastąpić w połowie kwietnia 1945 roku, ale już w drugiej połowie miesiąca miał nadejść sukces, którego efektem byłoby zawarcie pokoju w sierpniu 1945 roku.

16 kwietnia o 3.00 nad ranem armie 1 Frontu Białoruskiego otworzyły ogień z 14 628 dział i moździerzy oraz 1531 wyrzutni rakietowych. Tego dnia wystrzelono 2 450 wagonów pocisków. Po półgodzinnej kanonadzie nad linią frontu rozbłysły jasnoniebieskie smugi. 140 reflektorów lotniczych, ustawionych w odstępach 200-metrowych, świeciło w stronę nieprzyjacielskich okopów. W jaskrawym świetle niknęły sylwetki żołnierzy i czołgów, które podążały w stronę niemieckich linii obronnych na Wzgórzach Seelowskich. Jednakże już w pierwszych godzinach walki tempo natarcia zaczęło słabnąć. Niemieckie oddziały bezpiecznie schowane przed pociskami w okopach drugiej linii powróciły na wysunięte stanowiska, gdy tylko Rosjanie przerwali ostrzał artyleryjski. Zbliżające się do nich radzieckie czołgi wytracały impet na świetnie przygotowanych stanowiskach dział przeciwpancernych. U stóp wzgórz Seelowskich wojska Żukowa poniosły poważne straty. To jednak było tylko chwilowe wytracenie tempa. Ogrom środków, jakie zgromadzono do tej operacji dawał pewność, że wcześniej czy później obrona niemiecka zostanie przełamana. Ostatecznie stało się to 19 kwietnia, a już następnego dnia wojska radzieckie podeszły do przedmieść Berlina. Dla Hitlera był to ostatni moment na podjęcie decyzji o ucieczce ze stolicy. Hanna Reitsch, słynna niemiecka pilotka proponowała, że wywiezie go samolotem. Nie chciał. Wierzył, że lada moment sytuacja się odwróci. Liczył, że z północy nadejdą wojska gen. Steinera, zaś z południa - Schörnera. 25 kwietnia, wojska frontów Żukowa i Koniewa połączyły się na zachód od miasta zamykając w okrążeniu garnizon Berlina. Hitler nakazał prowadzenie obrony stolicy "do ostatniego żołnierza i ostatniego strzału" Wobec szybkich postępów wojsk obydwu frontów aktualne stało się pytanie, czyje wojska pierwsze dojdą do punktu uznanego za centrum Berlina: Reichstagu. Żukow i Koniew mieli równe szanse, ale ostateczną decyzję podjął Stalin. W rozkazie wydanym 23 kwietnia podzielił Berlin, a Reichstag znalazł się w strefie wojsk Żukowa. Rozpoczynał się ostatni etap operacji berlińskiej: likwidacja niemieckich oddziałów broniących się w mieście. 30 kwietnia zdobyto Reichstag. Do bunkra pod ogrodem Kancelarii Rzeszy, gdzie ukrywał się Hitler było już bardzo blisko.

Czy załamany, dotknięty chorobą Parkinsona Hitler miał dość sil na to aby uciekać z Kancelarii Rzeszy? Czy zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które zbliżało się do jego bunkra? 30 kwietnia, o godzinie 15.00, Hitler pożegnał się ze swoimi najbliższymi współpracownikami. Podobno wcześniej nakazał kamerdynerowi, aby przygotowano kanistry z benzyną. W Kancelarii Rzeszy udało się znaleźć 10 dwudziestolitrowych kanistrów, które ustawiono przy wyjściu z bunkra. Co stało się później? Przez dziesiątki lat wierzyliśmy, że Adolf Hitler i Ewa Braun popełnili samobójstwo. Nasze przekonanie opierało się na zeznaniach ludzi, którzy czekając w sekretariacie i rzekomo słysząc starzał weszli do gabinetu Hitlera. Według zeznań kamerdynera Lingego, potwierdzonych przez Axmanna i adiutanta Hitlera, Günschego :"...Hitler i Ewa Braun siedzieli na sofie. Pistolet walther kal. 7.65 mm leżał na podłodze u jego stóp. Z prawej skroni Hitlera ciekła strużka krwi. Na stoliku przed kanapą można było dostrzec ampułki z trucizną. Jedną z nich przegryzła Ewa Braun, która leżała bezwładnie z podkulonymi nogami..."

Podobno w gabinecie unosił się zapach cyjanku potasu tak silny, że aż gryzł w oczy. Wydawało się oczywiste, że Hitler strzelił sobie w skroń, zaś Ewa Braun, na której ciele nie zauważono rany, przyjęła truciznę. Ciała zawinięte w koc wyniesiono z gabinetu i przekazano dwóm oficerom SS, którzy wynieśli je w stronę zapasowego wyjścia z bunkra. Pogrzeb miał się odbyć w całkowitej tajemnicy, dlatego zadbano, aby w korytarzach, którymi wynoszono ciała nie było nikogo. A jednak dwaj ludzie obserwowali co się działo. Erich Mansfedl pełnił służbę w wieży obserwacyjnej w ogrodzie Kancelarii. W pobliżu wieży znalazł się również Hermann Karnau. Ich zeznania są identyczne i bardzo wiarygodne. Zauważyli, że esesmani wynieśli dwa ciała owinięte kocem. Złożyli je w leju po bombie, oblali benzyną i podpalili. Szybko powrócili do bunkra, gdyż wzmógł się ostrzał artyleryjski. Wieczorem Erich Mansfeld w świetle rosyjskich flar zobaczył, że ciała zniknęły, a w leju po bombie widać było usypaną ziemię. Nie miał wątpliwości, że tam właśnie pochowano Hitlera i Ewę Braun.
2 maja walki w Berlinie ostatecznie ustały. Około 300 tysięcy żołnierzy z berlińskiego garnizonu dostało się do radzieckiej niewoli. Jeńcami stali się dowódcy obrony Berlina. Większość mieszkańców bunkra pod ogrodem Kancelarii Rzeszy została schwytana przez żołnierzy radzieckich, gdy usiłowali uciekać z Berlina. W radzieckiej niewoli znaleźli się Kempka, Linge, Axmann, a więc ci, którzy byli najbliżej gabinetu Hitlera, gdy ten miał popełnić samobójstwo. Oczywiście Rosjanie doskonale wiedzieli kogo schwytali. Dokładnie ich przesłuchano. Teraz możemy stwierdzić, że Linge kłamał. Jeżeli Hitler strzeliłby sobie w głowę siedząc na kanapce ustawionej pod ścianą, to na ścianie musiałyby być ślady krwi. Nie było ich, co jednoznacznie wykazują zdjęcia zrobione w gabinecie, po wejściu tam żołnierzy radzieckich. W 1993 roku, Rosja ujawniła protokół sekcji zwłok Adolfa Hitlera. Wynika z niego, że między zębami czaszki znaleziono odłamki szkła zaś wewnętrzne organy zawierały ślady cyjanku potasu. Ponadto ujawniono, że w Państwowym Archiwum w Moskwie znajduje się fragment czaszki Adolfa Hitlera. W części czołowej widać otwór po kuli. Kość jest bardzo zniszczona i nie sposób stwierdzić czy jest to otwór wylotowy czy wlotowy. Jeżeli jest to otwór wylotowy, to lufa broni, z której oddano strzał znalazła się w ustach lub pod brodą zabitego. Ale jeżeli jest to otwór wlotowy. Oznacza to, że ktoś strzelił do Hitlera
Czy możliwe jest, że zabójcą był Heinz Linge? Przeanalizujmy zatem inną wersję wydarzeń:
"...Linge wchodzi do gabinetu Hitlera. Führer klęczy na podłodze. Toczy pianę z ust. Trzyma w ręku pistolet. Trucizna, którą zażył kilka chwil wcześniej nie zadziałała. Prosi Lingego o pomoc, ten wyjmuje z jego ręki pistolet i strzela z góry w głowę. Następnie przenosi zwłoki i sadza je na kanapie przy ścianie, po czym wychodzi z pokoju..."
Co przemawia za takim rozwojem wypadków? Hitler brał bardzo dużo leków, zwłaszcza w ostatnim okresie wojny, gdy nie potrafił poradzić sobie z ogromnym napięciem, w jakim żył od lat. Gdy nie zadziała trucizna Hitler nie miał już dość siły aby strzelić sobie w głowę. Linge dobił go. Specjaliści badający zwłoki Hitlera zwrócili uwagę, że odłamki szkła z fiolki z trucizną między zębami, wskazują, że fiolka została skruszona, a nie przegryziona. Oczywiście Hitler mógł rozkruszyć ampułkę palcami a następnie wsypać truciznę do ust. Lecz cyjanek działa w ciągu 3 sekund, Hitler nie miałby czasu, aby sięgnąć po pistolet, włożyć lufę w usta lub przyłożyć ją do brody i strzelić. Może więc Hitler nie popełnił samobójstwa, lecz został zamordowany. Taką tezę stawia brytyjski lekarz Hughe Thomas. Hitler stopniowo tracący kontakt z rzeczywistością mógł dostać ataku szału wywołanego na przykład przez wiadomość o tym, że Steiner i Schörner, na których nadejście tak liczył Hitler, nie zdołają dotrzeć do Berlina. Świadkowie tego napadu mogli zdecydować o zamordowaniu Führera. Najpierw go obezwładnili, wsypali mu do ust truciznę z rozgniecionej ampułki, a następnie dobili strzałem z pistoletu.

Czy teza, że Hitler został zamordowany w takich właśnie okolicznościach nie jest zbyt fantastyczna? Adolf Hitler odmawiał ucieczki wierząc, że lada godzina nadejdą z odsieczą jego wojska. Dla ludzi z jego najbliższego otoczenia, którzy doskonale rozumieli, że odsieczy nie będzie, a niebawem do bunkra wedrą się czerwonoarmiści oznaczało to, że ich Wódz zostanie schwytany przez komunistów i postawiony przed sądem. Nie mogli dopuścić do takiej kompromitacji. Co wskazuje na taki rozwój wydarzeń? Ich zeznania opisujące scenę w gabinecie okazały się kłamliwe. Ponadto składali całkowicie sprzeczne zeznania, tak jakby celowo chcieli zatrzeć wszelkie ślady, Ale to nie koniec wątpliwości. Radzieccy żołnierze ze specjalnego oddziału kontrwywiadu "Smiersz", którzy wkroczyli na teren Kancelarii Rzeszy i zaczęli przeszukiwać teren natknęli się na zwłoki Adolfa Hitlera porzucone na dnie pustego basenu przeciwpożarowego. Przywieziony z więzienia Plötzesee Kontradmirał Voss, który doskonale znał Hitlera, potwierdził, że to jego zwłoki. Dopiero gdy okazało się że trup ma na stopach pocerowane skarpetki pojawiły się wątpliwości. Ostatecznie uznano, że są to zwłoki Gustawa Wehlera, człowieka bardzo podobnego do Hitlera. Skąd wziął się w bunkrze? Nikt nie wspominał o jego obecności! Jak to się stało że miał na sobie marynarkę Hitlera? Dlaczego zginął od strzału w głowę? Kto go zabił i dlaczego? Na te pytania nie ma odpowiedzi.
A co się stało z Ewą Braun? Przez dziesięciolecia wierzyliśmy, że popełniła samobójstwo razem z Hitlerem. To nieprawda. W połowie lat 90-tych, po opublikowaniu wyników sekcji zwłok kobiety znalezionej w ogrodzie Kancelarii Rzeszy wiemy, że nie była to Ewa Braun, lecz kobieta, która zginęła trafiona odłamkami. Następnie przebrano ją w niebieską sukienkę Ewy Braun i pobieżnie przerobiono szczękę, gdyż badanie uzębienia jest jednym z podstawowych zabiegów identyfikacji zwłok. Czyżby chodziło o powstrzymanie pościgu za autentyczną Ewą Braun, która wymknęła się z bunkra?
Niezależnie do tego, co stało się z Hitlerem i jego żoną, w bunkrze dopełnił się drugi akt dramatu. Joseph Goebbels - najbliższy współpracownik Adolfa Hitlera postanowił, że odejdzie z tego świata tuż po swoim Führerze. Postanowił zabić także swoją żonę i dzieci. Makabrycznej zbrodni na sześciorgu dzieci dokonał SS-Standartenführer Ludwig Stumpfegger, osobisty lekarz Hitlera, człowiek, który w czasie wojny wykonał wiele zbrodniczych eksperymentów na więźniach obozu koncentracyjnych. Gdy 1 maja wszedł do pomieszczeń Goebbelsów dzieci były już w łóżkach. Matka powiedziała im, że wkrótce wsiądą do samolotu i muszą otrzymać zastrzyk, który ułatwi im zniesienie podróży. Stumpfeger dał każdemu dziecku zastrzyk z 0,5 cm3 morfiny. Po 10 minutach Magda Goebbels wsypała im do ust cyjanek potasu z rozkruszonych ampułek. O 20.30 Goebbelsowie wyszli do ogrodu kancelarii. Obydwoje mieli ampułki z trucizną. Goebbels miał także pistolet. Magda przegryzła ampułkę i mąż strzelił jej w kark. Potem sam przegryzł ampułkę i strzelił sobie w głowę. Ich ciała oblano benzyną i podpalono podobnie jak ciała Hitlera i jego żony. Według innej wersji zastrzelili ich esesmani. Żołnierze radzieccy, którzy pierwsi weszli na dziedziniec Kancelarii Rzeszy znaleźli zwęglone zwłoki Magdy i Josepha Goebbelsów, oraz zwłoki ich dzieci. Leżały tak jak wyniesiono je z sypialni: w nocnych koszulkach.
Inny najbliższy współpracownik Hitlera - Martin Bormann. Nie miał ochoty kończyć życia razem ze swoim Führerem. Ostatecznie Hitler uczynił go wykonawcą swojego politycznego testamentu, który Bormann, przebrany w mundur żołnierza Waffen-SS zaszył pod podszewką. Późnym wieczorem, 1 maja, Bormann ze Stumfeggerem oraz czterema innymi osobami wymknęli się z bunkra. Ich Plan przewidywał, że przedrą się do lotniska Rechlin i stamtąd towarzyszący im generał Hans Baur, pilot Hitlera zabierze ich samolotem do Plön. Ostatni raz widziano Bormanna w ruinach przy Friedrichstrasse. Jak relacjonował później Erich Kempka, który dołączył do grupy Bormanna, posuwali się za czołgiem, który nagle eksplodował trafiony pociskiem. Kempka zeznał, że Bormann padł martwy. Artur Axmann zeznał z kolei, że w pobliżu Dworca Lehrterskiego spotkali żołnierzy radzieckich. Bormann i Stumfegger uznając, że zostali rozpoznani wzięli truciznę. Axmann stwierdził, że widział ich ciała. Któryś z nich kłamał, a może obaj świadomie zacierali ślady Bormanna.
Wojna w Europie dobiegła końca. Nadszedł czas wymierzenia sprawiedliwości, rozpoczęło się wielkie polowanie. W centralnym rejestrze zbrodniarzy, sporządzonym przez Komisję Narodów Zjednoczonych zapisano 120 tys. nazwisk zbrodniarzy i ponad 800 tys. nazwisk osób podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych. Najbardziej znani: członkowie rządu nazistowskiego, najwyżsi oficerowie, naukowcy, politycy, nie mieli większych szans ucieczki. Alianckie specjalne służby poszukiwały ich z ogromnym zaangażowaniem. Zadziwiające jest to, że najwięksi z nich nie usiłowali uciekać, jakby nie rozumiejąc swojej odpowiedzialności za największe zbrodnie Marszałek Rzeszy, Hermann Göring uważał, że alianci przyjmą go jako polityka i żołnierza, a nie zbrodniarza wojennego. 9 maja oddał się w ręce żołnierzy amerykańskich. Przewieziono go do sztabu dywizji, a następnie umieszczono w prywatnym domu w pobliżu miejscowości Kitzenbühel. Wkrótce wziął on udział w konferencji prasowej. Na pytanie :"...Czy wie pan, ze znajduje się pan na liście zbrodniarzy wojennych?..." Odpowiedział "...Nie, jestem tym bardzo zaskoczony, gdyż nie wiem dlaczego...". Heinrich Himmler, przypadkowo aresztowany. Z nieznanych powodów przyznał się kim jest i przegryzł fiolkę z cyjankali. Jego zwłoki zakopano gdzieś w lesie w pobliżu Luneburga. Minister Albert Speer - genialny architekt i organizator oddał swoje umiejętności nazistowskiemu państwu. Jego projekty urzeczywistniały miliony przymusowych robotników i więźniów obozów koncentracyjnych. Wielki Admirał Karl Dönitz - 30 kwietnia 1945 r. został wyznaczony przez Hitlera szefem państwa i utworzył nowy rząd we Flensburgu. 7 maja udzielił pełnomocnictw do podpisania kapitulacji niemieckich sił zbrojnych i objął stanowisko kanclerza Rzeszy. Na nim spoczywała odpowiedzialność za zbrodnicze rozkazy zatapiania bezbronnych statków handlowych. Feldmarszałek Wilhelm Keitel, szef Oberkommando der Wehrmacht, miał wiele na swoim sumieniu. Brał udział we wszystkich najważniejszych naradach dotyczących działań wojennych. To on 6 czerwca 1941 r. podpisał rozkaz rozstrzeliwania radzieckich komisarzy. 8 września 1941 r. podpisał rozkaz dotyczący traktowania jeńców radzieckich; 16 września tego roku nakazał rozstrzeliwać 50-100 Rosjan w odwecie za każdego zabitego Niemca; 4 sierpnia 1942 r. wydał rozkaz przekazywania schwytanych spadochroniarzy alianckich w ręce Służby Bezpieczeństwa. Generał Alfred Jodl - szef sztabu dowodzenia w Oberkommando der Wehrmacht. Chociaż nie aprobował nazizmu, pozostawał wiernym wykonawcą planów Hitlera.. W alianckim więzieniu znalazł się również Franz von Papen, człowiek, który w 1933 r. umożliwił Hitlerowi przechwycenie władzy. Wszyscy, poza Himmlerem mieli stanąć przed sądem.
 
Alianci na miejsce procesu wybrali Norymbergę. Co prawda bomby amerykańskich bombowców zamieniły to miasto w morze ruin, ale dziwnym trafem ocalał Pałac Sprawiedliwości - jak nazywano kompleks sal sądowych. Co najważniejsze dla aliantów, tuż za budynkami sądu znajdowało się więzienie. Oskarżeni doprowadzani na rozprawy nie musieli wychodzić na zewnątrz. Pod ziemią biegł tajny tunel o długości około 250 metrów prowadzący do budynku sądowego. Po raz pierwszy 21 oskarżonych przeszło nim 20 listopada 1945 roku. Na salę norymberskiego trybunału wprowadzono członków najwyższych władz państwowych i wojskowych. 22-gim, oskarżonym zaocznie był Martin Bormann, wobec, którego nie było jasności czy zginął w oblężonym Berlinie czy też wydostał się i zdołał umknąć sprawiedliwości. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Wyrok zapadł 1 października 1946 roku. Trzech oskarżonych, uznano za niewinnych. 13 skazano na karę śmierci. Wyroki wykonano w nocy 16 października.

Ale co stało się z Adolfem Hitlerem, Ewą Braun i Martinem Bormannem? Rosjanie nie przyznawali się, że odnaleźli zwłoki mężczyzny i kobiety uznanych za Hitlera i jego żonę. 9 czerwca 1945 roku, marszałek Gieorgij Żukow dowodzący wojskami 1 Frontu Białoruskiego, które zajęły schron pod Kancelarią Rzeszy stwierdził:
"...nie zidentyfikowaliśmy zwłok Hitlera. (
) Mógł odlecieć z Berlina w ostatnim momencie....".

16 lipca, w czasie konferencji w Poczdamie, Stalin powiedział prezydentowi Trumanowi, że uważa, iż Hitler cały i zdrowy ukrywa się w Hiszpanii lub Argentynie. Nie wyjawił jednak na czym opiera swoje przekonanie. We wrześniu 1945 roku Rosjanie wydali oświadczenie:
"...Nie odnaleziono śladów ciał Adolfa Hitlera i Ewy Braun. (
)Istnieje niepodważalny dowód, że mały samolot wyleciał z Tiergarten o świcie 30 kwietnia i skierował się do Hamburga. Trzej mężczyźni i kobieta byli w kabinie. Ustalono również, że duży okręt podwodny wyruszył z Hamburga zanim weszły tam wojska brytyjskie. Na pokładzie były tajemnicze osoby, a wśród nich kobieta..."

To oświadczenie sugerowało, że jednym z mężczyzn był Adolf Hitler, a kobietą - jego żona Ewa Braun. Przez ćwierć wieku poszukiwano też Bormanna. Z Ameryki Południowej co chwilę napływały informacje, że widziano tego człowieka żyjącego spokojnie i dostatnio na hacjendzie wśród tropikalnych lasów. Znaleźli się nawet ludzie, którzy utrzymywali, że widzieli go w Moskwie, co zdawało się potwierdzać zeznania Reinharda Gehlena, szefa wywiadu Fremde Heere Ost, że Bormann był agentem radzieckim. W 1965 roku postanowiono przekopać ziemię w rejonie miejsca, gdzie Axmann widział zwłoki Bormanna. Nie znaleziono ich. Dopiero w 1972 roku przy okazji robót budowlanych znaleziono szkielet, który zidentyfikowano jako szkielet Martina Bormanna. Było to w odległości 12 metrów od miejsca, które wskazywał Axmann i które przeszukano w 1965 roku. Nie było już wątpliwości, że Bormann nie przeżył.
Bogusław Wołoszański
Sensacje XX Wieku