Polskie Państwo Podziemne 1939 -1945
 
Nasz Dziennik 27-09-2005
 
27 września jest Dniem Podziemnego Państwa Polskiego. Tak postanowił przed siedmioma laty Sejm na pamiątkę powołania 27 września 1939 r. konspiracyjnej organizacji Służba Zwycięstwu Polsce, przekształconej później w Związek Walki Zbrojnej (listopad 1939), wreszcie w Armię Krajową (luty 1942).

Polska żyje
Mylili się bardzo obydwaj agresorzy - Niemcy i Związek Sowiecki - ogłaszając już na jesieni 1939 r. koniec państwa polskiego. Do historii przeszło chełpliwe oświadczenie sowieckiego ministra spraw zagranicznych Wiaczesława Skriabina, znanego pod partyjnym nazwiskiem Mołotow, nigdy nieukaranego zbrodniarza, współodpowiedzialnego za wielką "czystkę" przeprowadzoną w Sowietach w latach 30. i za zbrodnie na Polakach podczas wojny. Oświadczył on, że wystarczyło jedno uderzenie zaprzyjaźnionych armii niemieckiej i sowieckiej, "by nic nie zostało z tego bękarta traktatu wersalskiego". W podobnym duchu było utrzymane oświadczenie Hitlera. Powiedział on, że "Polska traktatu wersalskiego już nigdy nie powstanie", co gwarantują "największe potęgi ziemi". Te największe potęgi, według wyobrażeń Hitlera, to Niemcy i Sowiety.
Wbrew powszechnej, pokutującej do dziś opinii, że klęska w wojnie obronnej 1939 r. zaskoczyła polskie władze cywilne i wojskowe, nasze władze były na taką sytuację przygotowane. Jeszcze przed wojną szkolono oficerów rezerwy do działań dywersyjnych na zapleczu wroga, spodziewając się, że tak jak to już w przeszłości bywało, będziemy zmuszeni, w konfrontacji z przeważającym przeciwnikiem lub przeciwnikami, do walk typu partyzanckiego, do wielkiej konspiracji, której celem będzie, w sprzyjających okolicznościach, ponowne odzyskanie suwerenności. I tak pewnie by się stało w roku 1944, gdy Polskie Państwo Podziemne wyszło z podziemia, przechodząc do fazy otwartego, ogólnonarodowego powstania (operacja "Burza", przede wszystkim powstania w Wilnie i w Warszawie), gdyby nie zgoda naszych aliantów na podporządkowanie Polski Sowietom i polityczny podział powojennego świata.

Ewakuacja
rządu RP do Francji (początkowo do Paryża, potem do Angers) - na wiadomość o wkroczeniu armii sowieckiej w granice Rzeczypospolitej - była po wojnie wykorzystywana przez propagandę sowiecką i peerelowską do wyszydzania słabości Rzeczypospolitej i rzekomego braku odpowiedzialności jej władz, które "uciekły", pozostawiając na łasce i niełasce wroga cały naród. Taka teza miała być usprawiedliwieniem sowieckiej agresji. W plugawych ulotkach, rozrzucanych od 17 września, Sowieci pisali niechlujnym "polskim" językiem, że "pańsko-burżuazyjny rząd polski, wciągnąwszy was [żołnierzy] w awanturystyczną wojnę, pozornie przewaliło się [?]. Ono okazało się bezsilnym rządzić krajem i zorganizować obronu. Ministrzy i gienerałowie schwycili nagrabione imi złoto, tchórzliwie uciekli, pozostawiają armię i cały lud polski na wolę losu". Naturalnie Sowieci woleliby, żeby złoto trafiło w ich łapy, a "pańsko-burżuazyjny" rząd do Katynia lub przed sąd "ludu", ale stało się na szczęście inaczej. Została zachowana ciągłość legalnej władzy, a rząd polski na uchodźstwie zorganizował - w porozumieniu z czynnikami wojskowymi, zakonspirowanymi w kraju - podziemne państwo. Symbolem ciągłości władzy były m.in. zachowane do dziś w archiwach Dzienniki Urzędowe RP, datowane kolejno w Paryżu, w Angers, wreszcie w Londynie. W Dzienniku nr 100, datowanym w Paryżu 31 października 1939 r., pod pozycją nr 1000 znalazł się symboliczny dekret prezydenta RP "o amnestii dla byłych więźniów brzeskich" (chodziło o wyroki z 1932 roku), "celem zatarcia rozterek przeszłości oraz dokonania pełnego zjednoczenia narodowego". Ciągłość legalnej władzy polskiej - o czym zawsze trzeba pamiętać - została przerwana na skutek umów naszych aliantów z "sojusznikiem naszych aliantów" w Teheranie i w Jałcie. W tym kontekście bardzo niefortunna była też "misja" Stanisława Mikołajczyka w latach 1945-1947, ułatwiająca aliantom "zalegalizowanie" sowieckich władz w Polsce.

Już jesienią 1939 r.
powstało Polskie Państwo Podziemne, które można by zdefiniować jako system konspiracyjnych instytucji politycznych, wojskowych i administracyjnych, sprawujących władzę w okupowanej przez Niemcy i Sowiety Polsce z upoważnienia władz RP na uchodźstwie. Jednym z najważniejszych aktów tworzących ten system było utworzenie 27 września 1939 r. zalążka konspiracyjnego wojska polskiego w postaci organizacji

SZP
Służba Zwycięstwu Polski powstała w Warszawie, zanim stolica skapitulowała przed Niemcami (!). Powołała ją grupa wyższych oficerów wojska polskiego, z upoważnienia marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, naczelnego wodza. O jej powołaniu wiedzieli prezydent i - w warunkach wojny - komisarz cywilnej obrony Warszawy Stefan Starzyński.
SZP stworzyła system łączności z rządem na uchodźstwie, system operacyjno-szkoleniowy, wywiad i kontrwywiad, nawet dział analiz i studiów nad okupacją. Powołano struktury wojewódzkie z doradczymi gremiami politycznymi, zaczęto tworzyć struktury powiatowe. Dowódcą głównym SZP był gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski "Torwid", jego zastępca płk Stefan Rowecki "Grot", późniejszy bohaterski komendant AK. Komisarzem cywilnym był Mieczysław Niedziałkowski "Mek" (zamordowany przez Niemców w Palmirach), a przewodniczącym Rady Głównej Politycznej Kazimierz Pużak "Bazyli" - sądzony w Moskwie w roku 1945, zamordowany w więzieniu w Rawiczu w roku 1950.
Losy Niedziałkowskiego i Pużaka są symboliczne. Od początku istnienia konspiracji polskiej policje polityczne Niemiec i Sowietów zaciekle je tropiły, współdziałając ze sobą w tym zakresie. Warto tu przypomnieć choćby wspólne narady NKWD i gestapo w roku 1939 w Zakopanem.
SZP prowadziła przygotowania do walki z okupacją, przewidując w perspektywie ogólnonarodowe powstanie. Szkoliła kadry wojskowe, organizowała propagandę polską przeciwdziałającą nastrojom klęski i poddania się okupantom. Organizowała też sabotaż. Pod koniec roku 1939 liczyła już ponad 20 tysięcy ludzi! Decyzją rządu RP w listopadzie 1939 r. została przekształcona w nowa strukturę -

ZWZ
- Związek Walki Zbrojnej. Formacja ta stanowiła część składową Sił Zbrojnych RP, podlegających Naczelnemu Wodzowi. Zadaniem sformułowanym dla niej przez rząd była walka o odzyskanie niepodległości państwa polskiego. Do czerwca 1940 r. Komenda Główna ZWZ znajdowała się we Francji. Komendantem głównym do 30 VI 1940 r. był gen. Kazimierz Sosnkowski "Godziemba", potem gen. Rowecki "Grot". Uporządkowano struktury i wyznaczono komendantów obu okupacji. Dla niemieckiej był to gen. "Grot", dla sowieckiej gen. Karaszewicz-Tokarzewski, który został jednak szybko aresztowany przez NKWD. ZWZ rozbudował podziemną armię, opracował plany powstania ogólnonarodowego i prowadził skutecznie akcję scalania polskich sił niepodległościowych. Na początku 1942 r. liczył już kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy.
Dla podkreślenia, że jest to wojsko polskie, a nie jedna z organizacji konspiracyjnych, gen. Władysław Sikorski rozkazem z 14 II 1942 r. przemianował ZWZ. Tak powstała

Armia Krajowa
nazywana też Siłami Zbrojnymi w Kraju. Działała ona na całym obszarze państwa polskiego, w jego legalnych granicach z roku 1939. Podlegała Naczelnemu Wodzowi i rządowi RP. Zadaniem AK było przygotowanie decydującej walki zbrojnej, ogólnonarodowego powstania. Dowódcami AK byli kolejno gen. Rowecki "Grot" (1942-1943), gen. Tadeusz Komorowski "Bór" (1943-1944), na koniec gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" (1944-1945), "sądzony" w Moskwie i zamordowany w roku 1946 w moskiewskim więzieniu. W styczniu 1945 r. gen. Okulicki rozwiązał AK. W ostatnim rozkazie zapowiadał jednak kontynuację walki o niepodległy byt Polski. Struktury i działalność AK to osobny, obszerny temat do omówienia przy innej okazji. Warto tylko przypomnieć, że w wyniku prowadzonej od 1940 r. akcji scaleniowej, do roku 1944 Armii Krajowej podporządkowało się kilkadziesiąt organizacji konspiracyjnych. W roku 1944 podpisano nawet umowę scaleniową z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Powstała prawdziwa armia podziemna okupowanego kraju! Plany ogólnonarodowego powstania były przygotowane rzetelnie i zostałyby w pełni zrealizowane. Na przeszkodzie stanęły umowy polityczne sowiecko-alianckie. Dla suwerennej Polski nie było miejsca na powojennej mapie Europy. W roku 1944 rozpoczęła się sowiecka akcja bezwzględnego, fizycznego niszczenia zachowanych do końca wojny struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Jej "uwieńczeniem" był haniebny proces moskiewski w czerwcu 1945 r. i utworzenie tzw. rządu jedności narodowej, skwapliwie uznanego przez aliantów na początku lipca 1945 r.

Kolaboranci
Tu niezbędna jest dygresja współczesna. W zeszłym roku Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się do prezesa IPN z pytaniem o status komunistycznych organizacji konspiracyjnych PPR oraz GL-AL "jako części Polskich Sił Zbrojnych lub też organizacji niepodległościowych". Samo stawianie takich pytań w roku 2004 (!) jest bardzo niepokojące, świadczy o długim, postkomunistycznym ogonie, jaki wlecze za sobą obecne państwo polskie oraz o współczesnych wpływach kolaboranckiej formacji komunistycznej czasu wojny i powojnia.
Jeszcze bardziej niepokoi to, że media nie znalazły miejsca na upowszechnienie jednoznacznej opinii IPN w tej ważnej sprawie: "W odniesieniu do działalności wyżej wymienionych organizacji w okresie okupacji niemieckiej najbardziej obiektywne wydaje się kryterium legalizmu, tj. stosunku wyżej wspomnianych organizacji do obowiązującego wówczas obywateli polskich prawa, jak również do reprezentujących Państwo Polskie - uznawanych na arenie międzynarodowej - struktur Rządu RP oraz działających w jego imieniu w konspiracji Delegatury Rządu, Krajowej Reprezentacji Politycznej - Rady Jedności Narodowej, a także ZWZ-AK. Problem ten dotyczy zresztą, choć w zupełnie innym stopniu, także tych organizacji konspiracyjnych, które nie zgodziły się na scalenie z Armią Krajową, definiując się w ten sposób jako de facto partyjne ugrupowania zbrojne, stojące w opozycji do legalnych władz, np. części Narodowych Sił Zbrojnych oraz części Ludowej Straży Bezpieczeństwa i Batalionów Chłopskich. W tych przypadkach mamy jednak nadal do czynienia z ugrupowaniami stojącymi na gruncie niepodległego Państwa Polskiego". Co innego z kolaboranckimi formacjami komunistycznymi, prosowieckimi. W opinii IPN, "nie można [ich] uznać za część Polskich Sił Zbrojnych". Dlaczego? "Jednoznaczne stanowisko co do charakteru działań wyżej wymienionych organizacji określone zostało w oficjalnych dokumentach ówczesnych legalnych władz polskich". Tu cytuje się stanowisko stronnictw i organizacji niepodległościowych z 3 lutego 1944 r.: "Działająca na ziemiach naszych pod firmą PPR obca agentura komunistyczna prowadzi swą akcję, godzącą w najżywotniejsze interesy Polski". Także stanowisko Komendy Głównej Armii Krajowej: "PPR utworzona została na rozkaz, za pieniądze i przez ludzi sowieckich. Kierownictwo centralne tej agentury w Polsce zostało mianowane w Moskwie (...). PPR w kraju podkopuje jak tylko może autorytet legalnych władz polskich (...). Wzywa do nieposłuszeństwa wobec zarządzeń władz polskich, a przez wystąpienia prowokacyjne stara się przekreślić polską taktykę walki z okupantem (...). PPR spełnia rolę 'piątej kolumny' sowieckiej".
Warto, by nauczyciele historii wzięli sobie do serca tę opinię i te argumenty. By korzystali z nich na lekcjach. Dzień Polskiego Państwa Podziemnego nie jest świętem sowieckich kolaborantów.

Nie tylko armia
Polskie Państwo Podziemne tworzyły nie tylko struktury zbrojne. Już w lutym 1940 r. powołano Polityczny Komitet Porozumiewawczy, do którego weszli przedstawiciele stronnictw politycznych działających w kraju i komendant główny ZWZ. W grudniu premier mianował pełnomocnika Rządu RP na Kraj, który zorganizował Delegaturę Rządu RP na Kraj. Była to starannie przemyślana, podziemna administracja państwowa. W styczniu 1944 r. powstała Rada Jedności Narodowej (jako namiastka przyszłego parlamentu), do której weszli przedstawiciele najważniejszych polskich partii niepodległościowych, a także Kościoła katolickiego. Dla podkreślenia znaczenia konspiracyjnych struktur krajowych w maju 1944 r. pełnomocnik Rządu RP został mianowany wicepremierem i wspólnie z ministrami tworzył Krajową Radę Ministrów. Polskie Państwo Podziemne miało więc swoje władze cywilne i wojskowe, również policję (w postaci Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa) i sądownictwo (wojskowe i cywilne sądy specjalne).

Ujawnienie
Podziemne państwo ujawniło się w pełni podczas Powstania Warszawskiego. Symbolicznym znakiem tego ujawnienia były biało-czerwone opaski z napisem "Wojsko Polskie", noszone przez powstańców na ramieniu. W marcu 1945 r. niemal całe kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego zostało aresztowane przez NKWD i postawione przed moskiewskim sądem. Okoliczności tego aresztowania wskazują na to, że nasi przywódcy zgodzili się na to świadomie. Polskie Państwo Podziemne wypełniło swoje zadania, a w warunkach nowej okupacji można już tylko było zamanifestować swój sprzeciw wobec bezprawia. Niestety, polityczny "świat" końca wojny za nic miał uroczyste deklaracje zawarte w Karcie Atlantyckiej z sierpnia 1941 r., która miała porządkować stosunki polityczne między państwami na gruncie "poszanowania prawa wszystkich ludów do wybrania sobie formy rządów, pod jaką chcą żyć".

"Subtelna więź"...
Świętej pamięci prof. Tomasz Strzembosz pisał kiedyś, co to znaczy Polskie Państwo Podziemne (Rzeczpospolita podziemna. Społeczeństwo polskie a państwo podziemne 1939-1945, Warszawa 2000): "Wbrew przekonaniom, wdrażanym systematycznie przez naukę historyczną, opartą na zasadach filozoficznych marksizmu-leninizmu, moim zdaniem, państwo to nie tylko 'organizacja polityczna, obejmująca zakresem swego działania ogół członków społeczeństwa, zamieszkującego określone terytorium, zapewniająca klasie panującej pod względem ekonomicznym panowanie polityczne i ideologiczne, wyposażona w zorganizowany aparat przymusu'. Moim zdaniem państwo to coś więcej, o wiele więcej (...). Państwo to przede wszystkim skomplikowany system, w którym struktury państwowe wchodzą w różnorodne relacje ze społeczeństwem. Państwo nie musi być - jak chcieliby niektórzy - monopolistą, zawłaszczającym każdą sferę ludzkiej działalności, nawet najbardziej intymną; nie musi dyrygować całością życia publicznego, choć dla państw totalitarnych i autorytarnych jest to sytuacja idealna. Może się ograniczać do określonych dziedzin, takich jak obrona przed wrogiem zewnętrznym i dbanie o porządek i sprawiedliwość w życiu wewnętrznym kraju; jak tworzenie ram, w których rozwija się swobodne życie indywidualne i społeczne, życie gospodarcze i kulturalne (...). Takim właśnie, ograniczonym do funkcji najważniejszych i samoograniczającym się państwem, było państwo podziemne pokolenia Polaków II wojny światowej. Dysponowało ono przy tym ową subtelną więzią pomiędzy strukturą polityczną a innymi instytucjami publicznymi, realizującymi zadania edukacyjne, wychowawcze, ekonomiczne, intelektualne, samopomocowe, kulturalne, religijne i inne. Bez tej subtelnej - a zarazem realnej - więzi między obywatelem, także jakoś zorganizowanym, a agendami państwowymi, trudno sobie wyobrazić działalność państwa - chyba że jest to państwo obce, najezdnicze, narzucone. Państwo podziemne dysponowało podstawowymi instytucjami państwowymi (...). Organizowało opór, opiekowało się swymi obywatelami. Było to więc rzeczywiste - choć utajone - państwo. Dzięki jego istnieniu obywatele tego kraju stawali naprzeciw państw najezdniczych, Niemiec hitlerowskich i Rosji Sowieckiej, nie samotnie i w rozproszeniu, a połączeni i wsparci siłą swojego państwa. Siłą nie wystarczającą do tego, by zrzucić jarzmo okupacji, lecz dostateczną, by jej stawić zorganizowany opór (...). Obywatelami polskimi z punktu widzenia prawa byli nadal wszyscy ci, którzy nimi byli 1 września 1939 r., a więc także zamieszkujący w Polsce Niemcy, Białorusini, Ukraińcy, Żydzi, Litwini, Rosjanie itp. Dlatego też mogli być oni karani za zdrady wobec tego państwa, w tym za akty kolaboracji z najeźdźcami. Z kolei obywatelami państwa podziemnego byli jedynie ci, którzy je uznawali, poddawali się jego decyzjom, współdziałali z nim, uważali jego instytucje za legalne, choć niejawne. Jednym słowem, nie wszyscy 'obywatele państwa polskiego' byli 'obywatelami Polskiego Państwa Podziemnego'".
Dzień Podziemnego Państwa Polskiego jest hołdem dla tych wszystkich Polaków, którzy chcieli być w ekstremalnych warunkach wojennych obywatelami państwa polskiego i pragnęli jego niepodległego bytu.
Piotr Szubarczyk